Zdalnie sterowani

On tak ma, Ona tak ma, ja też tak mam, każdy tak ma…

Pilot urządzenie do wyklikiwania poleceń przedmiotom nas ogłupiających, to najbardziej chyba pożądana rzecz we współczesnym świecie. W małych lokalnych grupkach takich jak rodzina, kto ma pilot, ten ma władzę. Często wojujemy o pilota, obrażamy się i zachłystujemy nienawiścią wobec osób nam najbliższych.
Dziwne, że aż tak można pożądać tego (współczesnego) klucza do (współczesnej) skrzynki z fekaliami.

Zapraszam do spojrzenia i jeśli ktoś ma chęć również zapraszam do komentarza, dyskusji o fotografii poniżej:

Zdalnie sterowani

Opublikowano Fotomontaż, kolaż i inne... | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 4 komentarzy

Z okna (4)

Dłuższy czas była posucha w widoczkach i projekt stał. Teraz ruch jak na głównej ulicy w godzinie szczytu. Dla mnie to lepiej, jest na czym oko, obiektyw zawiesić.
Swoją drogą wczoraj mieliśmy kolejny przykład na to, że życie na wodzie, przy wodzie do bezpiecznych nie należy. Prom pozwolił sobie zaczepić suwnicę i kraksa morska stała się faktem. Telewizor albo raczej radio, w każdym razie któryś z tych przedmiotów, za których posiadanie jestem obarczany dorocznym podatkiem od luksusu, wiem co piszę od luksusu posiadania, bo przecież najważniejsze dla nadawców z programów misyjnych są reklamy. W każdym razie, któryś z luksusowych przedmiotów powiedział mi zaraz o tym ile kasy szlag trafił z powodu katastrofy. A mnie ludzi żal, troje poszkodowanych w tym dwoje ciężko, operator suwnicy lądował na beton z 11-tego piętra, szok i trauma. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, a dla portu szybkiego powrotu do odzyskania zdolności przeładunkowych, które z pewnością na czas długi zostały umniejszone.
U mnie widoczek z okna bardziej sielski, bez traumy i szokujących zdarzeń.
Zapraszam do spojrzenia.

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Są takie miejsca

Pewnie każdy, kiedyś, gdzieś spotkał na swojej drodze stare opuszczone cmentarzysko, zaniedbane, zarośnięte i jednocześnie posiadające w sobie to coś, co urzeka, pociąga, wręcz nakazuje kontemplację miejsca.
Mam wrażenie, że takich miejsc nie należy poprawiać, ulepszać czy sprzątać.
Natura zagościła tam na dobre i człowiek, jeśli nie wtrącał się przez lat kilkadziesiąt, dzisiaj również nie powinien tego robić. Czym innym zupełnie są miejsca, które mają swoich właścicieli, Ci jako gospodarz miejsca mają prawo do ingerencji jak najbardziej, ale ja dzisiaj o miejscach nikomu nie potrzebnych i opuszczonych.
Niewątpliwie jednym z takich miejsc jest cmentarzysko kutrów rybackich.

Przedmioty, które zastałem w tym miejscu, mogłyby z pewnością opowiedzieć niejedną historię. Wszak były to narzędzia, na których działo się.., życie, służyły ludziom, karmiły ich rodziny, były potrzebne. Przyszedł taki czas gdy praca rąk stała się niemodna, dzisiaj potrzeba jest mieć a nie pracować, potrzeba jest dostać a nie zarobić, potrzeba jest wykrzyczeć albo wyżebrać, godność pracy gdzieś uleciała. Dzisiaj nam dają, pozwalają, uruchamiają, karmią i tak jest z pewnością bardzo niedobrze.
Skąd to cmentarzysko?, ano po prostu przestało się opłacać pracować. Teraz się płaci za to by nie pracować, lasy, ziemia, rybołówstwo, ot paradoksy na planecie zarządzanej, przez zarządzających.

Z drugiej strony, dla fotografa cała ta historia pozwala odnajdywać takie miejsca i fotograficznie szaleć, toż to raj dla oka prawda?
Wiadomo, że bardzo trendy są fotografie z wojen, rozruchów, ropiejące rany, urwane kończyny, ruiny miast, obcięte nosy, długo można by wymieniać jak dzisiaj najbardziej ceni się nie piękno a co tu dużo mówić, brzydotę.
Takie czasy, taki świat. Dlatego takie miejsca to prawdziwy raj dla kogoś kto ma pstrykadło i pstryka.

A mnie najbardziej wciąga cisza i możliwość zadumy, nad tym co było, ginie i już nie wróci.
Wiem, dziwak ze mnie.
Z najnowszych wieści, dumny z siebie rodzaj ludzki, postanowił w nieodległej przyszłości usunąć wraki, miejsce zasypać i stworzyć, no właśnie co i po co?,
komu to przeszkadza, że można tam w spokoju pomyśleć?

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Z okna (3)

Czasem trafi się jakiś widoczek ;)
Tutaj dźwig przemieszcza się z jednego miejsca pracy w drugie, ewentualnie powraca z pracy na miejsce postoju.
Tak mi się przez ten cykl porobiło, że trzymam moją Sigmę SD14 (Foveon) na parapecie całodobowo, ot, przechodzę widzę i pstrykam pstryka. ;)

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

120 milonów dolarów

Edward Munch – wyjątkowy człowiek, artysta, ktoś kogo można podziwiać latami, jego dzieła, myślę, że zrozumieć w pełni nie sposób. Wybitny ekspresjonista, swego czasu był popełnił w 1893 roku dzieło, które “krzyczy” do dzisiaj.
“Krzyk” bo o tym obrazie mowa, stał się nie tylko arcydziełem znaczącym i wymownym, ale także wyjątkowo cennym.
Nie dziwię się, to wspaniały obraz. Obraz na tyle mnie dotykający, że w wolnych chwilach bawiąc się programem malarskim ArtRage i tabletem popelniłem go z Munchem raz jeszcze, chociaż bardzo “po swojemu”.
Lubię studiować obrazy Mistrzów, uważam, że to bardzo pouczające dla fotografa, ale na studiowaniu nie poprzestaję, ot, dla przyjemności czasami papuguję (kopiuję) po to by Mistrzów lepiej zrozumieć.
Nie są to kopie idealne, nie zgadzają się na nich nie tylko drobiazgi, powiedziałbym, że wiele się nie zgadza, ale nie o to chodzi by się zgadzało. Chodzi o to, by przeżywać dzieła Mistrzów nie tylko naocznie, ale też i własnoręcznie.
Oto “Krzyk” Edwarda Muncha, zeszpecony moją niewprawną ręką ;)

Munch moją ręką ;)

Opublikowano Ilustracje, grafika, obrazy. | 2 komentarzy

Rytualne spożywanie braci (mniejszych)

Ostatnio telewizor opowiedział mi jak to się w naszym pięknym kraju morduje zwierzęta. Mordowanie uzasadnia się eksportem czyli krótko mówiąc kasą. Cóż, dla kasy człowiek może zrobić wiele.
Morduje się zwierzęta w celu późniejszego ich spożycia przez konsumenta rytualnego.
Miło prawda?
Ważne by portfelik pełny był.

Przy okazji przypomniał mi się wierszyk, który swego czasu popełniłem bez inspiracji telewizorem, ot taki:

Sens życia

Dobrego samopoczucia życzę, tego rytualnego i tego kasowego.
Smacznego.

Opublikowano Poezja | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Tatry.

Czerwiec tuż tuż, pozwalam sobie na małą retrospekcję ;)


Sapaniem i potem. Tak zazwyczaj kończy się wszelakie wykonywane przeze mnie włażenie pod górę, mało ważne czy pod stopami mam schody czy prostą glebę z kamulcami. Przy czy nie wiem dlaczego, ale wolę wspinaczkę z poręczami pod ręką. W górach poręczy nie ma… Gdybym tylko jeszcze nie lubił podróżować, oglądać i zwiedzać, ale lubię i to bardzo. To przeważyło i tym razem Tatry mogły mnie sobie obejrzeć, sapiącego i spoconego, mimo to przeważnie uśmiechniętego.

Lało cały czas, no, prawie cały, były przerwy w laniu, w czasie tych przerw sypał grad.
Ot taki podobno zwyczajny obraz polskich Tatr w czerwcu, a właściwie pod jego koniec. 12°C i ja w krótkim rękawku, a jak, nie poddawałem się, wszak czerwiec to czerwiec prawda? Prawdę mówiąc spodobały mi się polskie Tatry, natura ma to do siebie, że urzeka, przynajmniej tak jest w moim przypadku, urzeka mnie i już.

Warto było być, warto było wleźć i tylko lęk przed schodzeniem dawał mi się bardzo we znaki. Podobno to się nazywa lęk przestrzeni, nie wysokości, bo ta mi zupełnie nie przeszkadzała. Na szczęście mój lęk przestrzeni okazał się być dużo słabszy niż lęk przed nadmiernym wydawaniem kasy i obyło się bez wzywania helikoptera. Jakimś cudem zewsząd gdzie wlazłem to i zlazłem o własnych siłach. Właściwie to było raźniej, bo było nas dwoje, dwóch równolatków, Flexaret VI Automat i ja.

Jak się już bardzo bałem, to chwytałem czecha z Meopty w dłonie i zajmowałem się tym co mnie od zawsze uspokaja, migawką, naświetleniem, przysłoną… pstryk i można było piąć się, złazić, dalej, bez drastycznie przypadkowego swobodnego spadania z krzykiem na ustach, obeszło się bez tego. Flexaret VI Automat, to stary bo produkowany w latach 1961-67 czeski aparat TLR (Twin Lens Reflex Camera), czyli lustrzanka dwuobiektywowa. Bardzo przyjemne średnioformatowe narzędzie, aparat miał być dla mnie tanim wejściem w świat średnioformatowej fotografii i swoją rolę spełnił. Niestety, albo i stety Flexaret mnie skaleczył, kultura pracy lustrzanką TLR tak mi się spodobała, że prawdopodobnie (nigdy nie mów nigdy) ten świat na TLR’ach się dla mnie skończy. No po prostu zakochałem się w obiektywach razy-dwa i spoglądaniu na fotografowany obraz z góry ;) No i ten rozmiar matrycy.., tak, tak, matryca (klisza) 6×6 to w prostym przeliczeniu ponad 100Megapixeli, a jak pięknie obraz buduje ziarno. Toż to magia w najczystszej postaci. Fotografia średnioformatowa przenosi w inny świat, świat, który z pełnym przekonaniem to mówię, powinien poznać każdy, kto fotografię lubi i chce się nią zajmować. Nie piszę, że musi i to konicznie, ale warto poznać, warto.

Tak sobie pozwoliłem wspomnieć ;)
Fleksarety jeszcze mam, używam nadal, ale w tym roku góry raczej ominę, lub one mnie ominą. Niemniej coś mnie naszło na wspominki, może to aura?

Opublikowano Fotografia na kliszy | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Czas wolny przedłużony, wspomnienie.

Telewizor opowiedział mi, że w wojnie polsko-polskiej, która się bywa odbywa od zarania na polskich (nie)drogach, zginęło ostatnio 54 ludzi, 900 zostało poranionych a 3700 kierowców się upiło i co gorsza dało się złapać. Jeszcze nie koniec, do poniedziałku wszak zostało parę dni. Długo telewizor nie mógł do mnie gadać, bo nie włączałem, odpoczywałem, inni mogą wyjeżdżać ja mogę nie oglądać a co? Cóż mogę telewizorowi odpowiedzieć?, przecież od lat jest tak samo. W takiej Szwecji, na drogach szybkiego ruchu, jest jeden pas w jedną stronę, co ileś tam kilometrów mijanki, a drogi przeciwne oddzielone na całej długości barierkami, nikt nikogo na drugiego nie wyprzedzi a co dopiero na trzeciego czy czwartego, nie da rady i ludzie żyją, dojeżdżają gdzie mają dojechać. Ktoś powie, że to się nie opałaca bo za droga inwestycja, a co roku 10000 ludzi zakopywać to się opłaca?, co roku ginie mała mieścina. To tyle w hołdzie poległym, zginęli tragicznie, może trzeba by w bardziej godny sposób ich uczcić, ale ja dostępu do Wawelu nie mam, zatem wspomniałem o nich tak jak wspomniałem.
Pogoda dopisała przecudna, w końcu słoneczko, pot na tyłku i bzy kwitnące, bardzo lubię ten stan. Synoptycy pierwszy raz od 8 lat się nie pomylili i było tak jak narysowali na planszach. Fantastyczna aura, coś co po prostu cieszy.
Co poza cyferkami i upału pozostanie w pamięci?, mi z całą pewnością słoneczniki mojej Cioci i świetne ciasto jakie potrafi wyczarować.
Może jeszcze spacer nad Brdą, niewiele tego spacerowania było, upał skutecznie przytwierdzał do krzesełka w cieniu, ale co się pospacerowało to się pospacerowało.
Udany był ten przedłużony łykend i nawet to, że w domu czekała na mnie mniej przyjemna informacja, nic nie zmąciło radości z tego słoneczka, które trzeba przyznać, tym razem było wyjatkowo dla nas łaskawe.
Cóż, życie składa się z wrażeń miłych i tych mniej miłych, a jeść i spać i tak nam potrzeba ;)

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Co tam panie widać na ścianie (3)

Dywagacji o sztuce muralnej ciąg dalszy.
Człowiek z tego powodu, że stoworzono go takiego jaki jest, musi tworzyć, może też niszczyć. Ba, może jedno i drugie, ale robić coś musi, nawet jak leży czy śpi, to leży lub śpi, wszak jest to czynność czyż nie?
W przypadku artystów muralnych, czyli takich, którzy przelewają swoje emocje na mury, występuje przypadek drugi. Niszczą mur, ścianę, zupełnie zmieniając zamierzenie właściciela co do wyglądu. Niszcząc jednocześnie tworzą, bardzo często pozostawiając  miejsce ładniejszym. W świecie komercyjnym wydaje się nie do przyjęcia, że można działać non-profit, Oni do swojej twórczości dokładają, wszak farbki kosztują i to nie mało. Oczekują aplauzu?, nie naszego, my ich nie znamy, dla nas pozostają anonimowi. Wrośli w nasze mury, w naszą świadomość. Czy są łobuzami?, nie sądzę, łobuz tworzyć nie potrafi, łobuz potrafi tylko niszczyć.
Poresztą proszę spojrzeć i odpowiedzieć sobie, czy łobuz mógłby stworzyć coś takiego za własne, czy nawet ukradzione pieniądze?

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Z okna (cd)

Obiecałem sobie, że cykl “Z okna” będę kontynuował i przyznaję, że teraz już wiem, łatwo nie będzie. To przedsięwzięcie nad wyraz przeciągnięte w czasie, ot nie co dzień trafia się jakiś ciekawy widoczek. Przynajmniej ja jestem jeszcze na takim etapie, że widocznie te “ciekawe” przegapiam. Cykl cierpliwie kontynuuję, bo wiem, że warto. Może za lat kilka uzbiera się interesujący materiał. Póki co, zapraszam do spojrzenia na drugie zdjęcie z serii.

Opublikowano Fotografia cyfrowa | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz